Harcerski Klub Sportowy "Hades"

Grand Prix w Biegach na Orientację 2008       Hufca ZHP Poznań Nowe Miasto

Strona główna   Idea   Regulamin  Kalendarz   Forum 



Idea GrandPrix, czyli jak to się wszystko zaczęło...
(słowami Ojca Dyrektora)



Idea… czyli po co to całe zamieszanie z bieganiem po lesie? Napisałbym tu, że czasem sam się nad tym zastanawiam ale to byłoby kłamstwo. Ja doskonale wiem po co to wszystko… Ale po kolei.

Zaczęło się niewinnie. Znaleziona gdzieś w szufladzie mapka ze szkolenia przed drugim Hadesem miło się do mnie uśmiechnęła i powiedziała, że nie chce już kurzem obrastać. Kobietom się podobno nie odmawia, więc rzuciłem temat na forum. Jak to w naszym środowisku bywa na odzew, rzecz jasna pozytywny, długo nie trzeba było czekać. Rozrysowaną na mapie Dębinki trasę rozstawiłem w sobotnie przedpołudnie a na następny dzień paru zapaleńców stawiło się na starcie, na biegu który ostatecznie przeprowadził Hoffi. Minęło trochę czasu, gdy do zorganizowania następnego biegu zobowiązał się Kondzik. Termin ustaliliśmy na 26 XII (i do dziś co roku zbieramy się tam całą zgraja w tym terminie) po to by po świątecznym obżarstwie zrobić coś dla własnej kondycji.

Już wtedy chodziło po głowie parę pomysłów, jakieś takie przekonanie, że nie można zmarnować tego potencjału ludzi, sprzętu i możliwości, że to czas najwyższy by zrobić coś naprawdę fajnego. Luźne przemyślenia dotyczące cyklu biegów na orientacje rzucone na hufcowym forum, i tym razem nie czekały długo na odzew. Ustaliliśmy termin spotkania, na którym każdy chętny do organizacji cyklu się stawił. Podzieliliśmy się mapami, terminami, ustaliliśmy w co chcemy się bawić, jak to punktować i czemu ma to służyć. Ustalony na tamtym spotkaniu schemat, nie zmienił się względem dzisiejszej formuły GP praktycznie w ogóle – to dobrze, znaczy że wtedy poszliśmy w dobrym kierunku.

W styczniu 2005 roku zaczął się więc trwający do dziś cykl BnO, nazwany przez nas Grand Prix Hufca Poznań – Nowe Miasto w Biegach na Orientacje (choć łatwiej mówić po prostu GP ;) którego celem jest wyłonienie najlepszego biegacza w naszym hufcu na orientacje. No właśnie… ale czy tylko to? Oczywiście, że nie! Tak naprawdę jest to tylko pochodna tego cyklu. To co sprowadza na start coraz więcej harcerzy – biegaczy, a także naszych znajomych i przyjaciół to zdecydowanie coś więcej niż miano najlepszego. Bo jeśli o miano najlepszego się rozchodzi to i tak to tylko formalność – przecież wiadomo, że w generalce zawsze najlepszy okaże się Kondzik.

Być może jestem zbytnim idealistą ale sam często czuję, że na start wiedzie mnie coś innego niż walka o punkty. Las? Tak to na pewno, każdego harcerza ciągnie do lasu. Wyobrażacie sobie miesiąc bez wypadu do lasu? Ja nie. Idźmy jednak dalej. Podnoszenie swoich umiejętności nawigacyjnych? Pewnie, przydaje się często i gęsto – rajdy, biwaki, gry terenowe, podróż z rodzicami nad morze gdy zgubią drogę i trzeba im delikatnie zasugerować, że atlas trzymają do góry nogami. Poprawa kondycji? No ba! W zdrowym ciele zdrowy duch! Nawet jeśli czasem bardzo się nie chce ruszyć sprzed telewizora, to każdy zdaje sobie sprawę, że sprawność fizyczna to bardzo ważna rzecz. Może więc ogromna niechęć do spędzenie niedzielnego przedpołudnia w chacie, w bezruchu, z perspektywą oglądania nędznych seriali przez cały dzień? Może jak wszyscy zaczną opłacać abonament radiowo telewizyjny to rodzima produkcja nieco się poprawi, póki co „Złotopolskim” daleko do „Prison Break” więc na razie bym na to nie liczył! Tak… to wszystko na pewno dodaje sił gdy po ciężkim tygodniu, także i w niedzielny ranek, zamiast śpiewu ptaków ze snu wyrywa nas budzik. Ale się zbieramy, wstajemy, spotykamy w umówionych miejscach i jedziemy na start. Co nas tam pcha? Na pewno w dużej mierze z powyższych powodów ale chyba najważniejszym jednak są ludzie.

To ci którzy tworzą do GP czyli wszyscy zawodnicy. Chce mi się wstać w niedziele rano zamiast kimać do 12.00 bo perspektywa ujrzenia tych uśmiechniętych paszcz po prostu nie pozwala dłużej lenić się w wyrze. Jeździmy tam bo się świetnie bawimy. Bawimy się tak dobrze bo dobrze się ze sobą czujemy. Gdyby nagroda za zwycięstwo w cyklu GP była naprawdę wartościowa, ale na starcie nie było by klimatu, znajomych twarzy i nieprzeciętnej porcji śmiechu, nikt by z nas tam nie jeździł.

Jaka jest więc idea cyklu GP? Ano taka, żeby każdy znalazł w nim coś dla siebie, żeby nasze różne motywacje, kilkanaście razy w roku sprowadzały nas w to samo miejsce. I właśnie po to robimy.


Marcin Gorzelańczyk









Copyright 2005 - 2008 HKS Hades